Najnowsze wpisy

  • Pikantne potrawy jako źródło euforii

    Pikantne potrawy jako źródło euforii

    W sezonie jesienno-zimowym chętniej sięgamy po rozgrzewające potrawy, a prym wśród nich wiodą dania pikantne. Takie ostre jedzenie nie wszystkim służy, ale jeśli tylko je lubisz i nie masz innych przeciwwskazań to korzystaj z dobrodziejstw, jakie ze sobą niesie. Substancje odpowiadające za ostrość mają wiele właściwości prozdrowotnych – według naukowców zapewniają długowieczność, pobudzają metabolizm i […]Czytaj więcej »
  • Przepis na szczęście

    Przepis na szczęście

    Czy istnieje przepis na szczęście? Nad tym pytaniem zastanawiają się filozofowie od starożytności. Stoicy widzieli szczęście w umiarze, epikurejczycy w przyjemności, cynicy w cnocie. W dzisiejszym świecie pytanie o źródło szczęścia wydaje się jeszcze bardziej aktualne. Światowej sławy socjolog Zygmunt Bauman zauważył, że współczesnemu człowiekowi niejako wmówiono, że dzięki większej konsumpcji stanie się szczęśliwszy. Dziś […]Czytaj więcej »

Błonnik to nic innego, jak resztki roślinne niestrawne dla zwierząt. Uczynienie z niego podstawy diety to bardzo śmiała, lecz nie absurdalna koncepcja. Trzeba tylko zaopatrzyć się w kilka żołądków, pozwolić zadomowić się w nich odpowiednim bakteriom i uzbroić się w cierpliwość, gdyż jest to wyjątkowo żmudny i długotrwały proces. Tę ścieżkę w ewolucyjnym wyścigu obrały m.in. krowy i owce – bezpieczny, lecz ślepy zaułek. Ewolucja pokazała, że o wiele barwniejszą przyszłość ma duży mózg i myślenie.

Jako że jedzenie błonnika nie sprawia tyle przyjemności, co jedzenie choćby czekoladek, człowiek współczesny wyspecjalizował się w oczyszczaniu żywności z tego niezwykle cennego elementu. Włóknik jest wszechobecnym składnikiem warzyw, owoców i produktów zbożowych, jednak naszą dietę zdominowały wysokooczyszczone produkty zbożowe takie jak białe pieczywo, makarony czy ciasta, a my tymczasem zaczęliśmy tyć, chorować na nowotwory jelita grubego i narzekać na problemy trawienne.

Jest wiele powodów, dla których warto jeść warzywa i owoce w całości. Po pierwsze – nasze jelita zwyczajnie „lubią” błonnik, bo dzięki niemu lepiej i rytmiczniej pracują. Błonnik niczym szczoteczka stale oczyszcza je z różnorodnej treści. Po drugie – daje uczucie sytości, gdyż dosłownie pęcznieje w żołądku. Jeśli macie problem z otyłością i myśleliście o operacji zmniejszenia żołądka, wcześniej uważnie przyjrzyjcie się swojej diecie. Duża zawartość błonnika w każdym posiłku daje efekt porównywalny z tzw. opaską żołądkową – po stosunkowo nieobfitym w kalorie posiłku pojawia się uczucie pełności.

Kolejny bonus z jedzenia błonnika wynika z jego zdolności do powolnego uwalniania przyjętych wraz z nim węglowodanów. Ewolucyjnie nie jesteśmy przygotowani na gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi, które zmuszają trzustkę do wytężonej pracy. Nasz układ hormonalny po prostu nie przyjął jeszcze do wiadomości, że odseparowaliśmy cukier od błonnika. Powód czwarty to dobroczynne bakterie bytujące w jelicie, które żywią się właśnie błonnikiem. Przyroda nie znosi próżni, dlatego gdy pozbawimy się tych przyjaznych „żyjątek”, na ich miejsce zjawią się nieproszeni gości z kręgu wirusów, grzybów i patogennych bakterii. Na koniec pozostaje argument największej wagi – błonnik chroni przed rakiem jelita grubego.

Nie namawiam na powrót do diety z ery kamienia łupanego, jednak proponuję zastąpienie wysokoprzetworzonej żywności pełnej soli i cukru produktami naturalnymi – jak warzywa i owoce. Udowodniono, że wyeliminowanie tej „sztucznej” żywności powoduje uwrażliwienie naszych kubków smakowych na nowe doznania kulinarne.