Najnowsze wpisy

  • Pikantne potrawy jako źródło euforii

    Pikantne potrawy jako źródło euforii

    W sezonie jesienno-zimowym chętniej sięgamy po rozgrzewające potrawy, a prym wśród nich wiodą dania pikantne. Takie ostre jedzenie nie wszystkim służy, ale jeśli tylko je lubisz i nie masz innych przeciwwskazań to korzystaj z dobrodziejstw, jakie ze sobą niesie. Substancje odpowiadające za ostrość mają wiele właściwości prozdrowotnych – według naukowców zapewniają długowieczność, pobudzają metabolizm i […]Czytaj więcej »
  • Przepis na szczęście

    Przepis na szczęście

    Czy istnieje przepis na szczęście? Nad tym pytaniem zastanawiają się filozofowie od starożytności. Stoicy widzieli szczęście w umiarze, epikurejczycy w przyjemności, cynicy w cnocie. W dzisiejszym świecie pytanie o źródło szczęścia wydaje się jeszcze bardziej aktualne. Światowej sławy socjolog Zygmunt Bauman zauważył, że współczesnemu człowiekowi niejako wmówiono, że dzięki większej konsumpcji stanie się szczęśliwszy. Dziś […]Czytaj więcej »

Czy zjedzenie przez Adama jabłka w Edenie było grzechem dietetycznym? Nie da się ukryć, że owoce zawierają cukier, w tym fruktozę, o której ostatnio nie mówi się zbyt pochlebnie. Z drugiej strony dietetycy wymieniają niezliczone cenne składniki, zawarte w owocach: nie tylko witaminy i minerały, ale także polifenole i flawonoidy, którym przypisujemy rolę w zachowaniu młodości i działaniu przeciwnowotworowym. Jak więc jest z tymi owocami?

Na początku rozprawię się z mitem, że owoce są bardzo kaloryczne. Dzięki temu, że składają się głównie z wody, w swojej naturalnej, surowej postaci stanowią raczej lekki posiłek. Popularny deser lodowy z McDonald’s zawiera tyle kalorii co np. 0,5 kg winogron, 0,7 kg jabłek lub czerwonych porzeczek i aż 1,8 kg arbuza! Jak widzicie zjedzenie takiej porcji owoców z pewnością da poczucie sytości.

Przejdźmy do kolejnego problemu: owoce zawierają fruktozę. Fruktoza faktycznie może prowadzić do odkładania się tkanki tłuszczowej, jednak ta z owoców, dzięki zawartości błonnika, jest uwalniania stopniowo. Dla naszego metabolizmu ma to kluczowe znaczenie: nie obciąża wątroby i nie odkłada się tak łatwo w postaci tkanki tłuszczowej na brzuchu.

Miłośników słodyczy namawiam żeby zrezygnowali z cukierków na rzecz owoców. Zachcianki na „coś słodkiego” są rzeczą ludzką. Nasz mózg jest już tak zaprogramowany, że uwielbia słodki smak i co jakiś czas lubi się o to upomnieć. Świeże owoce są przyjemnością dla ciała i ducha, nieporównywalnie bardziej wartościową niż ciastko lub batonik.

Jeśli jednak chcecie powalczyć o sylwetkę idealną, czy w Waszym menu jest miejsce dla owoców? Okazuje się, że jak najbardziej tak! Nawet kulturyści w ostatniej fazie przed zawodami, gdy usiłują pozbyć się ostatnich rezerw tkanki tłuszczowej, nie rezygnują z owoców. Kluczem do osiągnięcia zaplanowanego celu jest wówczas utrzymanie ujemnego bilansu energetycznego, tzn. spalanie większej ilości kalorii niż dostarczanie z pożywieniem. I tutaj miła niespodzianka! Okazuje się, że owoce pomagają w redukcji tkanki tłuszczowej. Dlaczego tak się dzieje, że mimo swej zawartości cukru poprawiają metabolizm? Być może jest to efekt wysokiej zawartości błonnika, przeciwutleniaczy lub prebiotyków (składników będących pożywką dla dobroczynnych bakterii jelitowych). To są nasze domysły, a faktem pozostaje, że owoce w rozsądnej ilości sprzyjają utracie tkanki tłuszczowej.

Przy „rozsądnej ilości” przypomnę zalecenia Instytutu Żywności i Żywienia: warzywa i owoce powinny stanowić przynajmniej połowę tego co jemy, a proporcja warzyw do owoców ma wynosić przynajmniej 3:1 na rzecz warzyw. Jedynie osoby chorujące na cukrzycę powinny zawsze ustalić ze swoim lekarzem, czy, i w jakiej ilości, mogą spożywać owoce.

Zachęcam do tego, aby sięgać po owoce w całości. Skórka często zawiera więcej włóknika i minerałów takich jak np. krzem. Gdy owoc ciemnieje po obraniu, oznacza to, że część związków, w tym witamin bezpowrotnie tracimy. Jedzmy owoce w naturalnej postaci, tak będzie najzdrowiej!