Najnowsze wpisy

  • Treningi na czczo – czy warto?

    Treningi na czczo – czy warto?

    Modne i powszechnie praktykowane stały się treningi, zwłaszcza odchudzające, wykonywane na czczo. Wielu trenerów zaleca bieganie kilku kilometrów zaraz po przebudzeniu i bez dostarczania jakichkolwiek substratów energetycznych. Otóż takie praktyki z dietetycznego i fizjologicznego punktu widzenia nie mają większego sensu, jeśli chodzi o skuteczność, a do tego mogą być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. […]Czytaj więcej »
  • Skoncentruj się!

    Skoncentruj się!

    Bywają dni/tygodnie, gdy okoliczności nie sprzyjają naszym treningowym wysiłkom, i to pomimo dużego zaangażowania i dbania o pozytywny dialog wewnętrzny z naszej strony. Szczególnie w okresie jesienno-zimowym, poza codziennymi obowiązkami, zmagamy się przecież także z pogodą. Deszcz, śnieg i niskie temperatury zwykle nie zachęcają do kontynuowania treningów, dając przy tym dość wiarygodne usprawiedliwienie… Lecz choć […]Czytaj więcej »

Błonnik to nic innego, jak resztki roślinne niestrawne dla zwierząt. Uczynienie z niego podstawy diety to bardzo śmiała, lecz nie absurdalna koncepcja. Trzeba tylko zaopatrzyć się w kilka żołądków, pozwolić zadomowić się w nich odpowiednim bakteriom i uzbroić się w cierpliwość, gdyż jest to wyjątkowo żmudny i długotrwały proces. Tę ścieżkę w ewolucyjnym wyścigu obrały m.in. krowy i owce – bezpieczny, lecz ślepy zaułek. Ewolucja pokazała, że o wiele barwniejszą przyszłość ma duży mózg i myślenie.

Jako że jedzenie błonnika nie sprawia tyle przyjemności, co jedzenie choćby czekoladek, człowiek współczesny wyspecjalizował się w oczyszczaniu żywności z tego niezwykle cennego elementu. Włóknik jest wszechobecnym składnikiem warzyw, owoców i produktów zbożowych, jednak naszą dietę zdominowały wysokooczyszczone produkty zbożowe takie jak białe pieczywo, makarony czy ciasta, a my tymczasem zaczęliśmy tyć, chorować na nowotwory jelita grubego i narzekać na problemy trawienne.

Jest wiele powodów, dla których warto jeść warzywa i owoce w całości. Po pierwsze – nasze jelita zwyczajnie „lubią” błonnik, bo dzięki niemu lepiej i rytmiczniej pracują. Błonnik niczym szczoteczka stale oczyszcza je z różnorodnej treści. Po drugie – daje uczucie sytości, gdyż dosłownie pęcznieje w żołądku. Jeśli macie problem z otyłością i myśleliście o operacji zmniejszenia żołądka, wcześniej uważnie przyjrzyjcie się swojej diecie. Duża zawartość błonnika w każdym posiłku daje efekt porównywalny z tzw. opaską żołądkową – po stosunkowo nieobfitym w kalorie posiłku pojawia się uczucie pełności.

Kolejny bonus z jedzenia błonnika wynika z jego zdolności do powolnego uwalniania przyjętych wraz z nim węglowodanów. Ewolucyjnie nie jesteśmy przygotowani na gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi, które zmuszają trzustkę do wytężonej pracy. Nasz układ hormonalny po prostu nie przyjął jeszcze do wiadomości, że odseparowaliśmy cukier od błonnika. Powód czwarty to dobroczynne bakterie bytujące w jelicie, które żywią się właśnie błonnikiem. Przyroda nie znosi próżni, dlatego gdy pozbawimy się tych przyjaznych „żyjątek”, na ich miejsce zjawią się nieproszeni gości z kręgu wirusów, grzybów i patogennych bakterii. Na koniec pozostaje argument największej wagi – błonnik chroni przed rakiem jelita grubego.

Nie namawiam na powrót do diety z ery kamienia łupanego, jednak proponuję zastąpienie wysokoprzetworzonej żywności pełnej soli i cukru produktami naturalnymi – jak warzywa i owoce. Udowodniono, że wyeliminowanie tej „sztucznej” żywności powoduje uwrażliwienie naszych kubków smakowych na nowe doznania kulinarne.

Działanie sfinansowane ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.